Głos Nauczycielski
1691 dzień roku szkolnego Piątek, 2014-04-18 • Apoloniusza, Bogusławy
login:
hasło:
» Zapomniałeś hasła?

Strona główna » Bogdan Nawroczyński
Bogdan Nawroczyński
Bogdan Nawroczyński

15_Nawroczyn216.jpg 

 

"Ma Polska wielu zasłużonych dla edukacji nauczycieli (...), gdyby
jednak trzeba było wśród nich wybierać najznamienitszych, wybór nie
mógłby ominąć Bogdana Nawroczyńskiego (...), który był człowiekiem
gorącego serca, niezłomnego charakteru i niezależnego umysłu”1. Ta
lakoniczna, ale jakże trafna ocena profesora Bogdana Nawroczyńskiego
nie jest odosobniona. W podobny sposób ocenia jego życie i dzie-
ło Anna Mońka-Stanikowa w obszernym i niezwykle starannie opracowanym
Wstępie do dwutomowej edycji Bogdan Nawroczyński. Dzieła
wybrane2. Podobnie pisali również o tym „nauczycielu-nauczycieli”:
Wincenty Okoń, Stanisław Dobrowolski, Bogdan Suchodolski, Irena
Wojnar i Stefan Wołoszyn oraz wypowiadali się przy różnych okazjach
Sergiusz Hessen, Tadeusz Kotarbiński, Władysław Tatarkiewicz i inni
przedstawiciele polskiej nauki i kultury. Nie brakuje zatem w Polsce
mniej lub bardziej obszernych charakterystyk niełatwej drogi życiowej
i imponującego dorobku naukowego Bogdana Nawroczyńskiego,
któremu i ja wiele zawdzięczam. Mam zatem osobiste powody, aby
przedstawić w tym biogramie zarówno główne etapy wspomnianej
wyżej drogi, jak i wskazać najważniejsze, według mnie, osiągnięcia
człowieka, który był dla mnie – i nadal jest – wzorem uczonego i nauczyciela.
Ze względu na szczupłe ramy tego opracowania muszę przy
tym ograniczyć eksponowane w nim informacje i próby ocen do kluczowych
tylko faktów z niezwykle bogatego i twórczego życia profesora
Nawroczyńskiego, którego osobiście poznałem podczas moich
uniwersyteckich studiów i z którym utrzymywałem sporadyczne aczkolwiek
żywe kontakty aż do jego śmierci.
 
Życiorys
 
Bohater tego biogramu urodził się 9 kwietnia 1882 roku w rodzinie
lekarza Romana Nawroczyńskiego i Stanisławy Hube w Sosnowcu (jak
podaje A.Mońka-Stanikowa) lub w Dąbrowie Górniczej (według
W.Okonia). Przed wstąpieniem do rosyjskiego (innych wówczas nie
było) gimnazjum w Kielcach, co miało miejsce w 1892 roku, uczył się
prywatnie w domu. W roku 1895 przeniósł się wraz z rodzicami do
Warszawy, tutaj ukończył naukę w gimnazjum klasycznym (1901) oraz
podjął studia architektoniczne na Politechnice, które przerwał po
pierwszym semestrze. Wstąpił wtedy na wydział prawa Uniwersytetu
Warszawskiego i równocześnie rozpoczął żywą działalność polityczną
w obronie polskości tej uczelni. Aresztowany przez carską policję i relegowany
z Uniwersytetu, wyjechał do Berlina, a następnie do Lipska
(1906 –1907) na studia w zakresie filozofii i pedagogiki. Po powrocie
do kraju w roku 1908 wznowił działalność polityczną oraz rozpoczął
pracę w polskich szkołach prywatnych w Warszawie jako nauczyciel
propedeutyki filozofii i historii literatury polskiej. W roku 1910 został
ponownie aresztowany przez ochranę. Zwolniony dzięki usilnym staraniom
rodziny, zawarł związek małżeński i wraz z żoną wyjechał do
Dorpatu na dalsze studia prawnicze, które ukończył w 1912 roku. Rok
później podjął studia filozoficzne i polonistyczne we Lwowie pod kierunkiem
między innymi profesora Kazimierza Twardowskiego, uzyskał
stopień doktora filozofii i wrócił do Warszawy, wznawiając pracę
w prywatnych szkołach średnich, a następnie – od 1915 roku – w administracji
szkolnej. Od roku 1916 do 1919 redagował „Przegląd Pedagogiczny”,
na którego łamach opublikował wiele swoich rozpraw i artyku
łów z zakresu dydaktyki i problemów ustroju szkolnego. W latach
1917–1925 wykładał dydaktykę w Państwowym Instytucie Pedagogicznym,
a 1918–1924 pracował w Ministerstwie Wyznań Religijnych
i Oświecenia Publicznego nad projektem reformy polskiego szkolnictwa.
W 1931 roku został członkiem Polskiej Akademii Umiejętności
i Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.
 
W roku 1925 objął katedrę pedagogiki w Uniwersytecie Poznańskim,
a rok później – Warszawskim. Tutaj też zorganizował Studium
Pedagogiczne dla Nauczycieli Szkół Średnich, którym kierował do wybuchu
drugiej wojny światowej, a podczas okupacji czynił to nadal
konspiracyjnie. Po wojnie był jednym z trzech organizatorów ponownego
uruchomienia Uniwersytetu Warszawskiego, jego prorektorem,
a w latach 1946–1948 dziekanem Wydziału Humanistycznego. Z końcem
sierpnia 1948 roku został przeniesiony na przedwczesną emeryturę
i rozpoczął pracę w bibliotece PAN.
 
W październiku 1957 roku wrócił na Wydział Psychologii i Pedagogiki
Uniwersytetu Warszawskiego i objął katedrę teorii i organizacji
szkolnictwa, którą kierował do definitywnego przejścia na emeryturę,
tzn. do końca września 1960 roku. Lata 1961–1973 były dla profesora
Nawroczyńskiego okresem twórczego – jak to określił – pisarstwa pedagogicznego.
To właśnie wtedy powstały jego znakomite prace z zakresu
pedagogiki porównawczej, jak np. O szkolnictwie francuskim
(1961), pedagogiki ogólnej, jak O wychowaniu i wychowawcach,
a także monografie o Herbarcie (1969) i Kerschensteinerze (1972).
Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu Warszawskiego obchodził uroczyście
w 1962 roku osiemdziesięciolecie urodzin profesora, podobnie
jak 10 lat później Wydział Psychologii i Pedagogiki – jego dziewięćdziesięciolecie.
Profesor Bogdan Nawroczyński zmarł w Warszawie 17 stycznia
1974 roku w wieku 92 lat.
 
To obszerne kalendarium z życia Bogdana Nawroczyńskiego wskazuje,
iż jego głównymi etapami były: żarliwa walka o polskość naszego
szkolnictwa, w tym Uniwersytetu Warszawskiego; intensywne –
aczkolwiek parokrotnie przerywane wielokierunkowe studia – których
cechą szczególną (w ich późniejszej fazie) było przejście od filozofii do
pedagogiki; wieloletnia praca w zawodzie nauczycielskim oraz w administracji
oświatowej; budowanie i utrwalanie nowoczesnego jak na
lata 30. ubiegłego stulecia uniwersyteckiego systemu kształcenia nauczycieli
dla szkół średnich; a także godne najwyższego uznania pedagogiczne
pisarstwo, do którego omówienia obecnie przystępuję.
 
Profesor Nawroczyński był autorem wielu druków zwartych, rozpraw
i artykułów naukowych, które wywarły trwały wpływ na rozwój
polskiej pedagogiki i na ogół zachowały swą aktualność do dzisiaj. Do
najważniejszych spośród tych publikacji należą, moim zdaniem: Uczeń
i klasa (1923, 3 wydanie 1946); O zawodzie nauczyciela (1929); Swoboda
i przymus w wychowaniu (1929, 2 wydanie 1932); Zasady nauczania
(1930, wydania kolejne – 1931, 1932, 1946, 1947, 1948, 1957,
1961, 1969); Współczesne prądy pedagogiczne (1934, 2 wydanie 1947);
Życie duchowe. Zarys filozofii kultury (1947); O szkolnictwie francuskim
(1961); O wychowaniu i wychowawcach (1968); Herbart J. F.,
Pisma pedagogiczne (Wybór, Przedmowa, Wstęp i przekład). 1967;
Kerschensteiner G., Pojęcie szkoły pracy. Podstawowy aksjomat procesu
kształcenia (Wstęp i przekład). 1972.
Wspominałem już, że szczupłe ramy tego biogramu nie pozwalają
na szersze omówienie tego, co można by nazwać wkładem profesora
Nawroczyńskiego w rozwój polskiej pedagogiki, a zwłaszcza dydakty-
ki i pedagogiki porównawczej.
 
Poprzestańmy zatem z konieczności
na prezentacji najważniejszych
tylko idei i tez głoszonych
przez tego pedagoga, ale i polityka
oświatowego, który jakże
zasadnie podkreślał, że „w każ-
dej demokracji istnieje tendencja
do ustalania się rządów małych
ludzi”.
 
Zacznijmy nasz przegląd od
Ucznia i klasy. To w tej właśnie
książce czytamy, że wszelka teoria
pedagogiczna powinna za
punkt wyjścia swoich analiz
i formułowanych na ich podstawie
zaleceń przyjmować głoszone jeszcze przez J. J. Rousseau hasło,
aby „rozpoczynać od poznawania właściwości i potrzeb uczniów”
(Commencez donc par mieux étudier vos éleves), różnicować nauczanie
stosownie do wykazywanych przez nich uzdolnień, łączyć nauczanie
frontalne z pracą jednostkową, a także pobudzać dzieci i młodzież
do życia zbiorowego, poczynając od klasy jako grupy społecznej. Mamy
w tym przypadku do czynienia z tzw. doborem pedagogicznym –
określanym obecnie mianem „selekcji różnicującej” lub „rozmieszczaj
ącej” – którego aktualną egzemplifikację stanowi podział wyższych
szczebli szkoły średniej na takie kierunki, jak np. matematyczno-przyrodniczy,
humanistyczny, ekonomiczny itp.
 
Pierwsze wydanie Swobody i przymusu w wychowaniu, na której to
książce skupimy z kolei uwagę, ukazało się w 1929 roku, a zatem ponad
70 lat temu. Do dzisiaj jednak wiele z eksponowanych w niej tez
nie tylko nie utraciło aktualności, lecz nadal może odgrywać rolę po-
mocniczą w wyznaczaniu właściwych kierunków pracy dydaktycznowychowawczej
głównych instytucji edukacyjnych, poczynając od rodziny,
a kończąc na szkole. Czyż bowiem nie ma racji profesor Nawroczyński,
kiedy twierdzi, że „wbrew potocznym mniemaniom w wychowaniu
nie ma przymusu bez swobody i swobody bez przymusu”?4. Czy
nie ma racji, gdy wskazuje, że przymus może odnosić się do ograniczania
naszej działalności, ale może również tworzyć motywy pobudzaj
ące do działania? Ta „rozmaitość znaczeń” – jak pisze autor analizowanej
tutaj książki – odnosi się także do swobody, przez którą raz
rozumiemy niezależność od przymusu zewnętrznego, a innym razem
„powodowanie się w postępowaniu głosem własnego sumienia.” Stąd
wniosek, stwierdza Bogdan Nawroczyński, że zarówno przymus, jak
i swoboda mogą mieć „różną wartość wychowawczą: pozytywną i negatywną.
Ułomne jest więc przeciwstawianie ich sobie jako metod
i środków wychowania. Zamiast tej antytezy należałoby zabiegać, aby
w wychowaniu zastępować te rodzaje przymusu i swobody, które maj
ą niższą wartość edukacyjną, przez inne, o wyższej wartości.” Czyż to
zalecenie nie jest aktualne i zasadne?
 
Książką o trwałych walorach naukowych, której pierwsze wydanie
ukazało się również przed ponad 70 już laty, a ostatnie (dziewiąte)
w roku 1961, są niewątpliwie Zasady nauczania. Nie brakuje wprawdzie
w tej książce spraw dyskusyjnych, a także niezbyt już na początku
XXI wieku aktualnych, ale nie one przesądzają o jej wartości. Do
spraw dyskusyjnych należy terminologia, łącznie z podstawową dla
omawianej książki nazwą „zasady”, której profesor Nawroczyński
nadał zakres znacznie szerszy niż to obecnie przyjęto czynić. Gdy zaś
chodzi o sprawy nieaktualne, to dotyczą one przede wszystkim środków,
organizacji i metod pracy dydaktyczno-wychowawczej, które
w ostatnim półwieczu znacznie się zmieniły pod wpływem postępu
techniki i technologii.
 
Mimo to Zasady nauczania – jak pisze A. Mońka-Stanikowa – „są
dziełem wyjątkowym w polskiej literaturze pedagogicznej, wykształci-
ły się na nim całe pokolenia polskich nauczycieli [...], prezentują całość
wiedzy dydaktycznej [...], wiedzy wyłożonej na najwyższym teoretycznym
poziomie [...], są nadal żywe i nadal aktualne [...], a ich wartości
nie zdołały podważyć ataki, jakich przedmiotem stał się Nawroczyński
i jego dzieło w okresie tzw. błędów i wypaczeń”5.
Pozytywnie ocenił również omawiane tutaj dzieło profesor Okoń,
pisząc: „Przedstawienie odznacza się wszystkimi zaletami myślenia
naukowego i stylu pisarskiego znakomitego autora: jasnością,
ścisłością, logicznością układu i troską o możliwie wszechstronne, to
jest z wykorzystaniem argumentów dostarczanych przez tzw. nauki
pomocnicze pedagogiki, a także uzasadnianiem norm i wszelkich innych
twierdzeń [...]. Nic więc dziwnego, że mimo upływu lat (...) to
podstawowe dzieło Nawroczyńskiego jest nadal czytane i podziwiane”.
 
Na równie pochlebne opinie zasługują wszystkie pozostałe dzieła
profesora Nawroczyńskiego, to jest nie tylko książki sprzed drugiej
wojny światowej, jak np. Polska myśl pedagogiczna. Jej główne linie
rozwojowe i cechy charakterystyczne (1938), lecz również z lat 60.
i 70. ubiegłego wieku, w tym wspomniane już poprzednio, znakomite
monografie o J.F. Herbarcie i G. Kerschensteinerze oraz książka
o Przedmiocie i metodzie pedagogiki porównawczej (1972). To samo
można powiedzieć o Zarysie filozofii kultury, napisanym podczas hitlerowskiej
okupacji, ale opublikowanym dopiero w 1947 roku. To
o tym właśnie dziele Tadeusz Kotarbiński powiedział, że jest dowodem
„mocy wewnętrznej człowieka, który zdobył się na systematyczny
wysiłek myślicielski, autorski, dydaktyczny i stylistyczny, zmuszaj
ąc się do trwania w postawie dzielnej aktywności, gdy wszystko wali
ło się na przepadłe, gdy triumfował najeźdŸca głoszący wszem i wo-
bec hasła zagłady, a w tym zagłady polskiego życia duchowego i jego
rzeczników”7.
 
„Moc wewnętrzna”, o której wyżej była mowa, cechowała profesora
Nawroczyńskiego od wczesnych lat jego życia. Tak było, gdy na pocz
ątku XX wieku walczył z caratem o polską szkołę; tak było, gdy miał
odwagę przeciwstawić się w 1926 roku majowemu przewrotowi; tak
wreszcie było, kiedy we wczesnych latach PRL nie wyrzekł się uznawanych
wartości i głoszonych wcześniej poglądów, w wyniku czego
został usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego. Kiedy jednak po październiku
1957 roku powrócił na swoją uczelnię, prowadzone przez
niego zajęcia znowu przyciągały licznych studentów i asystentów,
w tym piszącego te słowa. Słusznie zatem nazwano profesora Nawroczyńskiego
„nauczycielem nauczycieli”8. Trzeba bowiem naprawdę
być kimś, a ponadto bardzo wiele umieć, aby zasłużyć sobie na takie
zaszczytne miano.
 
BIBLIOGRAFIA
Mońka-Stanikowa A., Wybór, przedmowa i wstęp do pracy „Bogdan Nawroczyński.
Dzieła wybrane”, Warszawa 1987.
Nawroczyński B., Swoboda i przymus w wychowaniu. Siedem rozpraw pedagogicznych,
Warszawa 1929.
Nawroczyński B., Uczeń i klasa, Warszawa 1931 (wyd. 2).
Okoń W., Wizerunki sławnych pedagogów polskich, Warszawa 2000.
Wojnar I., Jubileusz Profesora Doktora Bogdana Nawroczyńskiego, „Kwartalnik
Pedagogiczny” 1962, nr 3.
122
BOGDAN NAWROCZYŃSKI
7 Cytuję za: Wojnar I., Jubileusz Profesora Doktora Bogdana Nawroczyńskiego.
„Kwartalnik Pedagogiczny” 1962, nr 3.
8 Okoń W., op. cit., s. 334.

Prenumerata
Nr 22/2 czerwca
W następnym numerze:7 proc. coraz bliżej, czyli związki negocjują podwyżki *Internet zamiast edukacji seksualnej - przybywa nieletnich matek, bo nie ma edukacji seksualnej *Pogoda dla szczęciarzy, czyli ile dzieci skorzysta z dopłat do letniego wypoczynku? * Bardzo ważne wybory - przekonuje w rozmowie z Głosem politolog, dr Rafał Chwedoruk * Już nie szkoła, jeszcze nie komisariat - jakie obowiązki nakłada na nauczycieli nowa ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie?



© Copyright 2014 by Głos Nauczycielski